Uwaga! Ostatni post z Sentiero Italia
Przecież Wam nie pokazaliśmy Grottaglie!
Ostatniego dnia marszu Wielkim Szlakiem Włoskim poznaliśmy Antony’ego „Kangura”. Zatrzymał się rowerem, kiedy zobaczył nas z plecakami. To przecież niecodzienny widok, nie tylko zimą, nie tylko w Apulii.
Umówiliśmy się następnego dnia w Grottaglie, gdzie kończy się szlak, żeby pokazał nam parę ciekawych miejsc. I był to prawdziwy prezent na zakończenie! ![]()
Grottaglie to miasto ceramiki. Odwiedziliśmy kilka pracowni, w których zobaczyliśmy proces wytwarzania naczyń, ozdób i przedmiotów codziennego użytku.
Szczególnie zachwyciły nas perfekcyjne formy naczyń i artystyczne zdobienia lamp w pracowni Francesco Fasano. Sam papież takie ma! Były piękne, ale, niestety, nie stać nas ![]()
Na otarcie łez mieliśmy prezent od ceramików rodziny Patronelli, których odwiedziliśmy wcześniej. Pumo to pulijski amulet szczęścia. Ma kształt pąka otulonego listkami akantu. Takie figurki stoją najczęściej na balkonach, dachach, schodach, przy drzwiach i oknach, żeby złapać szczęście spoza domu.
Ostatnie 300 kilometrów szlaku wiedzie pogórzem i ze względu na niewielkie przewyższenia codziennie przechodzimy ponad 40 km. Trasa poprowadzona jest ponad 100-letnim akweduktem pulijskim, który zaopatruje 4 miliony ludzi w wodę.








