Nad rzeką okazuje się, że droga jest tylko na mapie…

Do Riu Mannu dochodzimy po kilku godzinach marszu szlakiem. Z daleka widzimy wstęgę górskiej rzeki. Na mapie obok szlaku jest droga, więc chyba będzie jakiś most…

Nad rzeką okazuje się, że droga jest tylko na mapie… a bród głęboko pod wodą. Mimo to postanawiamy spróbować przejść rzekę. Wydaje się, że faktycznie nie jest głęboko, za to szeroko. Do przejścia mamy po skosie z 50 metrów, ale możemy iść na raty, bo na rzece jest kilka zarośniętych łach. Dopiero ostatni odcinek jest 30-metrowy.

Podciągamy getry i spodnie. Buty zawieszamy na plecakach.

Woda jest lodowata.

Sławek idzie pierwszy.

Dno jest kamieniste, powoli stawiamy kroki szukając większych i gładkich kamieni, żeby nie poranić stóp.

Na zwężeniach nurt jest silniejszy, ale poniżej kolan. Dopiero na szerokim odcinku rzeka jest głębsza. Woda mrozi nogi do kości. Z zaciśniętymi z bólu zębami dochodzimy do drugiego brzegu.

I już mamy się cieszyć, gdy okazuje się, że to tylko kolejna łacha… na połowie rzeki. Przedzieramy się przez jeżyny, żeby przejść nad brzeg. Kolce wbijają nam się w bose stopy. Ale to nie jest najgorsze.

Najgorsze jest to, że przyszliśmy tu na darmo. Musimy się wrócić, bo nie przejdziemy drugiej połowy rzeki. Nurt jest bardzo silny, a woda głęboka. Nie zamierzamy ryzykować.

Wracamy tak jak przyszliśmy. Spodnie getry oczywiście zamokły 😣

Na podstawie mapy ustalamy, że za 6,5 km mamy do najbliższego mostu.

Wracamy szlakiem do góry na rozstaje ścieżek. Trawersujemy stok wzdłuż rzeki. Mamy nadzieję, że ten most jest nie tylko na mapie. Dochodzimy do asfaltowej drogi i mija nas osobówka. Teraz jesteśmy już pewni, że przejdziemy rzekę.

Kiedy zza zakrętu wraca ta sama osobówka, pewność nas opuszcza. Zatrzymuje się koło nas.

– Tamtędy nie przejdziecie – mówią Włosi.

– Ale tam jest most?…- zaczynamy niepewnie

– Tak, półtora metra pod wodą.

W ciągu 4 dni spadło tyle deszczu, ile w rok. Lasy i łąki są podtopione. Woda leje się zewsząd.

Z tego względu nasza trasa uległa zmianie. Musimy obchodzić rzeki do przejścia przez mosty.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *