Myśleliśmy, że teraz będą łatwiejsze szlaki. Ale… jak mawia klasyk: nic bardziej mylnego!

Dalej mamy trudne technicznie odcinki z dużymi przewyższeniami i kiepską pogodą. Sardyńczycy czekają na deszcz. Mamy przelotne opady deszczu ze śniegiem, ale idzie załamanie pogody.

Schodzimy na plażę i przez chwilę podziwiamy potężne fale, które rozbijają się o brzeg. Szlak wiedzie pod klifem. Nie przejdziemy tam susi, więc szukamy przejścia górą.

Jesteśmy potwornie zmęczeni po tych kilku dniach wysokich i wymagających partii… ale nie możemy zwolnić.

Spieszymy się, bo przed nami jeszcze pasmo Monte Albo w śniegu!

Trudny szlak wiedzie wąską, stromą granią.

Teraz rozumiemy skąd gratulacje odwagi od napotkanej w dolinie Włoszki.

Musimy bardzo uważać. A trudno się nie rozpraszać zachwycającym widokiem.

Wiatr się wzmaga. Zbliża się załamanie pogody.

Docieramy do wioski Sant’Anna na 600 metrach i nocujemy w podcieniach kościoła. Jest przejmująco zimno. W nocy zacina śnieg z deszczem. Dobrze, że jesteśmy od zawietrznej.

Przeczekujemy kilka dni ulewy.

Tylko jak po tych deszczach przejdziemy rzeki? 🤔

Podobne wpisy

  • Nowy Rok – nowa wyspa!

    Sardynia wita! Jeszcze wczoraj szliśmy przez Sycylię, dziś już zaczynamy wędrówkę przez Sardynię, najdzikszy rejon Włoch. Przejście 623 km Sycylii zajęło nam 25 dni. Ostatnie…

  • Friuli za nami!

    Przeszliśmy km szlaku Sentiero Italia w regionie Friuli-Wenecja Julijska. Po 16 dniach mamy prawie tys. przewyższeń W tym czasie padało dni, a były bez deszczu….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *