Odcinki szlaku SI, które musieliśmy obejść.

Podjęliśmy wiele ryzykownych decyzji, żeby iść wyznaczonym szlakiem Sentiero Italia CAI.

Szliśmy przez zasypane przełęcze bez raków, rumowiska skalne i rwące rzeki. Były jednak miejsca, gdzie musieliśmy zrezygnować.

Pisaliśmy Wam już jak wygląda nasza trasa GPS z przejścia Wielkiego Szlaku Włoskiego. Dzisiaj o tym, gdzie i dlaczego obchodziliśmy szlak.

Naszym założeniem było ścisłe trzymanie się szlaku SI, jednak zima w Alpach była bardzo dłuuuga.

1. Zalegający śnieg sprawił, że często musieliśmy ryzykować, idąc szlakiem, a nawet go zmieniać. Tak było już pod Caninem w Alpach Julijskich. Zamiast trawersować stok na przełęcz Sella Bila Pec (2005 m) wybraliśmy przejście kotłem. Tam złapała nas najgorsza z możliwych burz ⚡️ Bez szlaku, na azymut uciekaliśmy po śniegu i skałach jak spod topora.

2. W Adamello wciąż były zimowe warunki. Bez raków i czekanów na przełęczach ryzykowaliśmy życie. W Alpach Bergamskich pod Pizzo Coca szliśmy szlakiem 303. Był to jeden z najtrudniejszych szlaków na Sentiero Italia. Kiedy dotarliśmy do schroniska Coca usłyszeliśmy, że „wysoka” ścieżka jest zamknięta, ze względu na ilość śniegu. Musimy iść „niską”, czyli szlakiem 330. To kontynuacja ekstremalnie trudnego szlaku, który trawersuje zbocza bergamskich szczytów. Ekspozycje, strome i nikłe ścieżki powodują, że to ekstremalnie trudny szlak. Zresztą, sam opis CAI wiele o nim mówi. „Jest to z pewnością jeden z najbardziej odsłoniętych i dzikich szlaków w górach Orobie, odpowiedni jedynie dla doświadczonych piechurów. Powtarzamy Expert Hikers. Co roku wielu piechurom nie udaje się ukończyć tej trasy z powodu własnej nieudolności. W normalnych warunkach wskazane jest wybranie drogi „wysokiej” 302.”

Jak się okazuje, nie zawsze niższy szlak, oznacza łatwiejszy.

3. W Marchii w rejonach Cagli na szlaku było osuwisko. Próbowaliśmy nawet iść szlakiem, ale kiedy trafiliśmy na obryw z kilkudziesięciometrową przepaścią do rzeki, nie chcieliśmy ryzykować. Wycofaliśmy się i 11-kilometrowy odcinek Cagli-Cantiano przeszliśmy wąwozem rzeki Burano.

4. Pod Etną, podchodzimy pod Monte Zoccolaro na wysokość 1500 metrów. Szlak zamknięty. Po drodze widzieliśmy obrywy. Ulewne deszcze wypłukują niestabilne podłoże z tufu wulkanicznego. Przeszliśmy równolegle do szlaku.

5. Na Sycylii pierwszy raz musieliśmy obchodzić rzekę. Ulewne deszcze w okolicach Świąt Bożego Narodzenia podniosły poziom wód o ponad metr. Rowy i okresowe potoki były nie do przejścia. Choć próbowaliśmy, ba, nawet przeszliśmy po drzewie na drugą stronę rowu, nie wszędzie się dało. Zimą kąpiel w takiej wodzie bywa niebezpieczna 🥶

6. Ta sytuacja powtórzyła się na Sardynii. Przez 4 dni przechodził huragan z deszczem, który zalał nawet pokój, który wynajęliśmy, żeby w nim bezpiecznie przeczekać pogodę.

Leniwe strumyki zamieniły się w rwące rzeki. Riu Mannu di Bitti próbowaliśmy przejść. Wydawało się, że szerokie i płytkie koryto na to pozwoli. W najgłębszym miejscu wody było ponad kolana. Ale drugi brzeg okazał się… zarośniętą łachą, za którą jest rwąca część rzeki.

Zmieniliśmy także trasę, żeby Riu Mannu di Berchidda przejść mostem.

Te obejścia najczęściej wydłużały naszą trasę, jednak wszystko pokonywaliśmy wyłącznie pieszo 🚶🏻‍♀️

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *