Z apulijskiej części Apenin dobrze widać pasma, którymi szliśmy 3 miesiące temu
Majella, Matese, Taburno-Camposauro, Partenio, Picentini… odżywają w nas wspomnienia. Przypominamy sobie konkretne szczyty i sytuacje, które wydarzyły się na tej wyprawie.
3 miesiące temu było cieplej i słoneczniej, ale… nie chcielibyśmy się wrócić ![]()
Wejście w Apulijskie góry przypomina nam dom. Połacie górzystych łąk, przetykane lasami z bogatą historią etniczną, czyli nasz Beskid Niski ![]()
Mijamy zjawiskowo położone miasteczka z obronnymi warowniami, antyczne ruiny Saepinum, a z grzbietu pasma Daunia, którym idziemy roztacza się widok na drugą największą włoską równinę Tavoliere delle Puglie.
Szlaki są dobre…w 99%. Wczoraj trafiliśmy na najgorszy odcinek na trasie, jeśli chodzi o chaszcze. 1 kilometr szlaku przedzieraliśmy się godzinę, przy okazji wbijając setki kolcy i rozdzierając spodnie, bluzy i plecak Weroniki. Zbocze Monte Vento (1056 m) to Mordor! ![]()










