Ubezpieczenie na wyprawie.
Troska o zdrowie to jedno, troska o finanse to drugie.
Włochy mają jeden z najdroższych systemów służby zdrowia w Europie. Kiedy Sławek zaczął mieć problemy z komunikacją, a potem doszło drętwienia połowy twarzy, byliśmy pewni, że to wylew. Ze szlaku trafiliśmy do szpitala na sygnale.
Tomograf komputerowy głowy, encefalografia, echokardiografia, monitoring elektrokardiograficzny, badania krwi i moczu, do tego dwa dni pobytu w szpitalu. Tanio nie jest. Brak EKUZa nie polepszał naszego położenia.
Na szczęście, mieliśmy dodatkowe ubezpieczenie PZU Bezpieczny Powrót. Wystarczyło zadzwonić i zgłosić, że potrzebujemy pomocy. Dostaliśmy informacje co dalej robić. Ubezpieczenie pokryło koszty leków i pobytu w szpitalu. W naszym przypadku, rachunek został wystawiony na pacjenta (Sławka), który przesłaliśmy do ubezpieczyciela, żeby go opłacił (bez naszego udziału). Cieszymy się, że dzięki temu uniknęliśmy dodatkowych kosztów na wyprawie.
NIE WSPÓŁPRACUJEMY Z PZU. Pytaliście nas o te kwestie, dlatego piszemy o nich, żebyście skorzystali na naszym doświadczeniu.
Ubezpieczenie polecamy, bo sprawdziliśmy jak działa. Dzięki niemu w sytuacji maksymalnie stresowej, mamy przynajmniej komfort odnośnie kwestii finansowych.
Choć najważniejsze jest oczywiście to, że Sławek jest zdrowy.
