Dziś 50. dzień wędrówki

Z przejścia granicznego w Sighetu kierujemy się na południowy-wschód. Wycieńczenie organizmu już mocno daje o sobie znać. Mimo odpoczynku przed wejściem w pasmo, kiedy ulewa zatrzymuje nas w szopie niemal dobę, Rodniańskie pokonujemy powoli. Na sobie nie mamy grama tłuszczu. Nie jesteśmy w stanie wyrównać bilansu spalanych i dostarczanych kalorii.